Przejdź do treści

Jeśli czasem brakuje Ci cierpliwości, przybijam Ci piątkę

Czy zdarza Ci się prosić dziecko, żeby było ciszej, albo żeby było spokojniejsze albo zachowywało się jak należy? Mnie też. Przy okazji premiery audiobajki „Zaginiona Energia” z serii Głos Cebulakowa dzielę się refleksją o dziecięcej energii, rodzicielskiej cierpliwości i o tym, dlaczego jedno nie istnieje bez drugiego.

Kiedy zostałam mamą

Kiedy zostałam mamą, bardzo szybko odkryłam, że wychowanie dzieci pełne jest sprzeczności. Z jednej strony chcę, żeby były ciekawe świata, cieszę się, kiedy zadają pytania, kiedy coś je zachwyca, kiedy mają własne pomysły, zachęcam je na wszystkie sposoby do rozwijania wyobraźni, próbowania nowych rzeczy i czerpania z dzieciństwa pełnymi garściami. Jednocześnie zdarza mi się wzdychać, gdy po raz kolejny słyszę to samo pytanie, prosić, żeby nie hałasowały, żeby nie przeszkadzały, żeby się uspokoiły, żeby zachowywały się, jak trzeba. I czasami wcale mnie to nie dziwi. Nigdy nie wypowiadam tych słów dlatego, że nie lubię dziecięcej energii. Najczęściej stoją za nimi: zmęczenie, pośpiech, długa lista obowiązków albo po prostu taki dzień, w którym marzę wyłącznie o chwili ciszy.

Problem polega na tym, że (o ironio!) dzieci to co mówimy traktują tak naprawdę bardzo poważnie i jeśli wypowiadałabym takie zdania z dużą dozą regularności, być może wniosłyby zamieszanie w życie i sposób myślenia moich dzieci.

Dlaczego dzieci tak bardzo chcą być dorosłe?

W najnowszej historii z Cebulakowa („Zaginiona Energia”, z serii darmowych audiobajek Głos Cebulakowa) wystarczyło jedno zdanie rzucone przez dorosłego, żeby dzieci doszły do wniosku, że najwyraźniej powinny jak najszybciej dorosnąć. Skoro dorośli tak często o tym mówią, to pewnie mają rację. Założyły więc Klub Dorosłych, odłożyły na bok zabawy, śmiech i wygłupy, a zamiast tego zajęły się sprawami, które uznały za odpowiednie dla poważnych ludzi. Wtedy wydarzyło się coś bardzo ciekawego: nikt nie był szczęśliwszy, wioska stała się spokojniejsza, ale nie weselsza, cichsza, ale nie przyjemniejsza. Wszystko działało, jak należy, a jednak czegoś brakowało – brakowało dzieci. Nie tych, które siedzą przy stole i grzecznie kiwają głowami, brakowało takich prawdziwych dzieci, takich, które śmieją się za głośno, biegną za szybko, zadają za dużo pytań i czasem wpadają na pomysły, od których dorosłym robi się słabo (!).

To właśnie dzieci przypominają nam coś, o czym łatwo zapomnieć między zakupami, pracą, praniem i próbami ogarnięcia codzienności. One nie są ludźmi, którzy mają jak najszybciej przestać być dziećmi. Ich zadaniem nie jest zachowywać się jak dorośli, tylko przeżyć dzieciństwo, jak przystało na dzieci, z obowiązkami i przywilejami dzieci. Specjalnie wspominam o obowiązkach, ponieważ nie chcę zostać źle zrozumiana (nie popieram zachowania poza wyznaczonymi normami. Mam nadzieję, że rozumiesz ten niuans).

Dziecięca energia i rodzicielska cierpliwość

Cała zabawa jednak polega nam tym, że te dzieci potrafią doprowadzić dorosłego człowieka do granic cierpliwości, zwłaszcza wtedy, gdy człowiek spieszy się do pracy, próbuje skończyć ważny telefon albo po prostu marzy o dziesięciu minutach spokoju. I o ironio, czasem mówimy: uspokój się, bądź ciszej, ale to nie znaczy, że nie lubimy dziecięcego śmiechu, nie dlatego, że przestaliśmy cieszyć się dziecięcą ciekawością, po prostu dlatego, że jesteśmy dorośli. I to wydaje mi się, jest i będzie naturalne, że okresowo będziemy się irytować, że okresowo nasza szklanka z cierpliwością będzie się przepełniać, i nie zawsze uda nam się zapanować nad formą jej rozlania. (w tym zaś fragmencie warto podkreślić – nie mam na myśli niekontrolowanych wybuchów emocji, które wpisują się poza normy).

To nie jest dodatek do dzieciństwa

Mimo wszystko warto starać się w trudnych momentach przypomnieć sobie, że ten hałas, te niekończące się pytania, te zabawy, które pojawiają się akurat wtedy, kiedy najbardziej przeszkadzają, nie są dodatkiem do dzieciństwa, one są dzieciństwem. Nie da się wychować dziecka, które z zachwytem patrzy na świat, a jednocześnie nigdy nie przeszkadza, nie da się mieć w domu małego człowieka pełnego wyobraźni, który zawsze siedzi cicho i spokojnie czeka na swoją kolej, nie da się oddzielić dziecięcej radości od dziecięcej energii.

Warto natomiast od czasu do czasu zatrzymać się na chwilę i zauważyć, że rzeczy, które dziś bywają męczące, są jednocześnie dowodem na to, że wszystko jest dokładnie tak, jak powinno być.

Kasia Ogonowska 

Jeśli jeszcze nie słuchaliście „Zaginionej Energii”, znajdziecie ją w serii Głos Cebulakowa. To jedna z naszych darmowych audiobajek dla dzieci, które można odsłuchać wspólnie w domu, samochodzie albo przed snem.

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Przejdź do sklepu