Koszyk
Twój koszyk jest pusty.
Przejdź do sklepuRodzice często mówią: „Moje dziecko dziś było bardzo niegrzeczne„. Tymczasem w wielu sytuacjach trudne zachowanie nie wynika ze złej woli dziecka, ale z przeciążenia jego układu nerwowego. Wielu rodziców opisuje podobny scenariusz. Dzień był naprawdę udany: dużo zabawy, spotkanie z przyjaciółmi, może urodziny albo wycieczka. Dziecko śmiało się, biegało, wszystko wyglądało dobrze. A potem nagle pojawia się płacz, złość, marudzenie albo całkowite wycofanie. I wtedy pojawia się pytanie: „Co się właściwie stało?”
Bardzo możliwe, że to moment, w którym dziecko jest po prostu przebodźcowane.
Przebodźcowanie to stan, w którym układ nerwowy dziecka otrzymał więcej informacji, wrażeń i emocji, niż jest w stanie spokojnie przetworzyć. Dla dorosłych wiele sytuacji wydaje się zwyczajnych i neutralnych. Dla dziecka mogą być jednak bardzo intensywne, ponieważ jego układ nerwowy wciąż się rozwija i dopiero uczy regulować napięcie oraz emocje.
Bodźce, które mogą przeciążyć dziecko, to nie tylko hałas czy światło. To również:
Dlatego dzieci mogą być przeciążone również po czymś, co było dla nich miłe i ekscytujące, na przykład po przyjęciu urodzinowym, wycieczce czy długim dniu w przedszkolu.
Kiedy dziecko nagle zaczyna się złościć, płakać lub marudzić, rodzice często interpretują to jako nieposłuszeństwo lub niegrzeczne zachowanie. Tymczasem bardzo często jest to sygnał przeciążenia układu nerwowego. Dziecko nie robi tego celowo. Jego ciało po prostu próbuje poradzić sobie z nadmiarem bodźców. To właśnie dlatego dzieci po dniu pełnym atrakcji potrafią nagle wybuchnąć złością lub płaczem, ich organizm potrzebuje chwili, aby wrócić do równowagi.
Kiedy dziecko jest przebodźcowane, często pomagają bardzo proste rzeczy.
Można spróbować:
Dla jednego dziecka najlepszym sposobem będzie ruch, dla innego cisza i wyciszenie. Z czasem rodzice zaczynają zauważać, co najlepiej pomaga właśnie ich dziecku.
Kiedy zaczynamy patrzeć na zachowanie dziecka jak na komunikat, wiele sytuacji zaczyna wyglądać inaczej. Zamiast myśleć: „Dlaczego on znowu tak się zachowuje?”, możemy zapytać: „Czego teraz potrzebuje jego ciało?”. Ta zmiana perspektywy często pomaga rodzicom reagować spokojniej i lepiej wspierać dziecko w trudnych chwilach.
Umiejętność radzenia sobie z napięciem i emocjami rozwija się stopniowo. Dzieci potrzebują czasu, doświadczeń i wsparcia dorosłych, aby nauczyć się rozpoznawać sygnały z własnego ciała. Każda sytuacja, w której rodzic pomaga dziecku wrócić do spokoju, jest dla niego ważną lekcją. Regulacji emocji nie uczymy się z instrukcji, uczymy się jej zaś w relacji.
Temat przebodźcowania i regulacji napięcia coraz częściej pojawia się także w literaturze dziecięcej. Opowieści pomagają dzieciom zrozumieć własne emocje i sygnały płynące z ciała w sposób bliski ich doświadczeniu. Jedną z takich historii jest książka „Słomka – kotek, który rozładował napięcie”, w której sympatyczny bohater pokazuje najmłodszym, co dzieje się z nami, gdy wokół jest zbyt wiele bodźców i jak krok po kroku wracać do równowagi. Sprawdź, jak Wam się rozmawia o emocjach właśnie poprzez opowieści.